|
|
 |
 |
|
u Wieszcza
|
 |
 |
|
Stoją jakby na straży w szeregach konopie,
Cyprysy jarzyn: ciche, proste i zielone.
Ich liście i woń służą grzędom za obronę,
Bo przez ich liście nie śmie przecisnąć się żmija.
A ich woń gąsienice i owad zabija.
Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Księga Druga Zamek
|
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
Aż nagle skoczył przez płot i wpadł do konopi.
W tej zielonej, pachnącej i gęstej krzewinie,
Koło domu, jest pewny przytułek zwierzynie
I ludziom. Nieraz zając zdybany w kapuście
Skacze skryć się w konopiach bezpieczniej niż w chruście,
Bo go dla gęstwi ziela ani chart nie zgoni,
Ani ogar wywietrzy dla zbyt tęgiej woni.
W konopiach człowiek dworski, uchodząc kańczuka
Lub pięści, siedzi cicho, aż się pan wyfuka.
I nawet często zbiegli od rekruta chłopi,
Gdy ich rząd śledzi w lasach, siedzą śród konopi.
I stąd w czasie bitew, zajazdów, tradowań
Obie strony nie szczędzą wielkich usiłowań,
Ażeby stanowisko zająć konopiane,
Które z przodu ciągnie się aż pod dworską ścianę,
A z tyłu, pospolicie stykając się z chmielem,
Kryje atak i odwrót przed nieprzyjacielem.
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
Protazy, choć człek śmiały, uczuł nieco strachu,
Bo przypomniał z samego rośliny zapachu
Różne swoje dawniejsze woźnieńskie przypadki,
Jedne po drugich, biorąc konopie na świadki:
Jako raz zapozwany szlachcic z Telsz, Dzindolet,
Rozkazał mu, oparłszy o piersi pistolet,
Wleźć pod stół i ów pozew psim głosem odszczekać,
Że Woźny musiał co tchu w konopie uciekać.
Jak później Wołodkowicz, pan dumny, zuchwały,
Co rozpędzał sejmiki, gwałcił trybunały,
Przyjąwszy urzędowy pozew, zdarł na sztuki
I postawiwszy przy drzwiach z kijami hajduki,
Sam nad Woźnego głową trzymał goły rapier,
Krzycząc: "Albo cię zetnę, albo zjedz twój papier!"
Woźny niby jeść zaczął, jak człowiek roztropny,
Aż skradłszy się do okna, wpadł w ogród konopny.
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
 |
|
Wprawdzie już wtenczas w Litwie nie było zwyczajem
Opędzać się od pozwów szablą lub nahajem
I ledwie woźny czasem usłyszał łajanie,
Ale Protazy o tej obyczajów zmianie
Wiedzieć nie mógł, bo dawno już pozwów nie naszał.
Choć zawsze gotów, choć się Sędziemu sam wpraszał,
Sędzia dotąd, przez winny wzgląd na lata stare,
Odmawiał jego prośbom; dziś przyjął ofiarę
Dla naglącej potrzeby.
Woźny patrzy, czuwa -
Cicho wszędzie - w konopie z wolna ręce wsuwa
I rozchylając gęstwę badylów, w jarzynie
Jako rybak pod wodą nurkujący płynie;
Wzniósł głowę - cicho wszędzie - do okien się skrada -
Cicho wszędzie - przez okna głąb pałacu bada -
Pusto wszędzie. - Na ganek wchodzi nie bez strachu,
Odmyka klamkę - pusto jak w zaklętym gmachu;
Dobywa pozew, czyta głośno oświadczenie.
A wtem usłyszał tarkot, uczuł serca drżenie,
Chciał uciec, gdy ode drzwi zaszła mu osoba -
Szczęściem znajoma! Robak! Zdziwili się oba.
Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, KSIĘGA SZÓSTA ZAŚCIANEK - Ustęp o konopiach
|
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
On znowu smyk do Zosi, dybie przez konopie;
Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Księga Siódma RADA
|
|
|
|
 |
|
|
Zniknął z oczu; słyszano, jak w kapustę buchnął;
Widziano, po konopiach ciemnych jego biała
Konfederatka niby gołąb przeleciała.
Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Księga Ósma ZAJAZD
|
|
 |
By ją dójrzeć przez okna! w konopie się wkradał,
Żeby patrzeć, jak ona pleła swe ogródki,
Rwała ogórki albo karmiła kogutki.
Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Księga Dwunasta KOCHAJMY SIĘ
|
 |
 |
 |
 |
 |
|
Wyrwawszy się Bóg wie skąd, jak Filip z konopi,
Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Księga Piąta Kłótnia
Raz na sejmie poseł Filip ze wsi dziedzicznej Konopie, zabrawszy głos, tak dalece odstąpił od materii, że wzbudził śmiech powszechny w Izbie. Stąd urosło przysłowie: Wyrwał się jak Filip z konopi.
Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, OBJAŚNIENIA
|
|
|
|
aktualizacja 26/7/9 fotografie Wilno 2008, za wyjątkiem pierwszej - Roztocze 2007
|
|
|
|
powrót
|
|