|
Piotr miał jakieś przeczucia. Mocno podkręcone haszyszem. Zanim
położył się do łóżka, czuł, że zdarzy się coś niezwykłego. Chłopaki
pochrapywali na materacach. Widocznie hasz dobry sen im przyniósł...
Piotr zobaczył w ciemności jakąś postać. Nie widzi dobrze twarzy, ale
wie, że to kobieta. Wśliznęła się do jego śpiwora jak mgła, jak zjawa.
Ale ciało poczuł jak najbardziej żywe. - Jestem... Szepnęła mu tylko
do ucha... - Antje... Czule jej odpowiedział, wchodząc w nią jak z
mrozu do gorącej pościeli. Grzała jak rozpalony piecyk. Nie musiał się
nawet specjalnie wysilać, juz był ugotowany. Znów palili dżojnta i
lizali się jak kozy. Od samych ruchów mięśni odlatywał w kosmos. Antje
też leciała. Byli jednak na tyle przytomni, by Piotr wyniósł ją na
swoich biodrach do innego pokoju, dwa piętra niżej.
Dzieciożerca str. 383, nadesłany przez Weronikę
|